Każda nowa wtyczka, każda zmiana motywu i każdy baner promocyjny wrzucony w piątek po południu potrafi cofnąć część poprawek z raportu. Dlatego sklepy, które przeszły audyt krótko po wejściu przepisów w życie, dziś często znów są niezgodne, tylko nikt w firmie o tym nie wie. Poniżej pokazujemy, jak sprawdzić to samodzielnie w kwadrans, co psuje się najczęściej i jak wpiąć dostępność w stałą opiekę nad sklepem zamiast kupować audyt raz na rok.
Co mówią przepisy, w skrócie
Ustawa o dostępności niektórych produktów i usług dla osób z niepełnosprawnościami obowiązuje od 28 czerwca 2025. Obejmuje przedsiębiorców świadczących usługi handlu elektronicznego, czyli właścicieli sklepów internetowych, platform sprzedażowych i aplikacji zakupowych. Wyłączeni są mikroprzedsiębiorcy świadczący usługi, a więc firmy zatrudniające mniej niż 10 osób, których obrót albo suma bilansowa nie przekracza 2 mln euro. Jeżeli Twój sklep mieści się w przedziale obrotów liczonym w milionach złotych i zatrudniasz kilkanaście osób, to wyłączenie Cię nie dotyczy.
Standardem odniesienia jest WCAG 2.1, w praktyce poziom AA, oraz norma EN 301 549. Nadzór sprawuje PFRON albo właściwy organ nadzoru rynku. Kara może sięgnąć 10-krotności przeciętnego wynagrodzenia, przy czym nie więcej niż 10 procent obrotu za poprzedni rok.
Zastrzeżenie, bez którego ten tekst byłby nieuczciwy: nie jesteśmy kancelarią, a to nie jest porada prawna. Jesteśmy firmą, która utrzymuje sklepy i widzi, co dzieje się z nimi między jednym audytem a drugim. Ocenę, czy i w jakim zakresie ustawa dotyczy Twojej działalności, zrób z prawnikiem.
Kwadrans, który powie Ci, czy masz problem
Nie potrzebujesz do tego żadnego narzędzia ani konsultanta. Potrzebujesz klawiatury i kwadransa.
Odsuń mysz na bok i nie dotykaj jej. Wejdź na stronę główną i przejdź całą ścieżkę zakupową, używając wyłącznie klawiszy Tab, Shift z Tab, Enter i spacji. Zamknij okno zgody na pliki cookie. Wejdź na kategorię, otwórz kartę produktu, wybierz wariant, dodaj do koszyka, przejdź do kasy, wypełnij dane, wybierz dostawę i dojdź do płatności. Jeżeli w którymkolwiek miejscu utkniesz, jeżeli nie widzisz, w którym elemencie aktualnie jesteś, albo jeżeli fokus wpadnie w okno, z którego nie da się wyjść, masz odpowiedź. Nie potrzebujesz raportu, żeby ją potwierdzić.
Drugi test zajmuje minutę: powiększ stronę do 200 procent. Sprawdź, czy teksty nie zachodzą na siebie, czy przyciski nie wychodzą poza ekran i czy da się dokończyć zakup. Trzeci test: wyłącz w przeglądarce ładowanie obrazków i przejrzyj kartę produktu oraz listing kategorii. To, co zostanie na ekranie, jest mniej więcej tym, co dostaje osoba korzystająca z czytnika ekranu. Jeżeli w miejscu zdjęć widzisz nazwy plików albo puste miejsca, wiesz już, że opisy alternatywne nie istnieją.
Dziesięć rzeczy, które w sklepach psują dostępność najczęściej
- Brak opisów alternatywnych przy zdjęciach produktów. Najczęściej dlatego, że import z hurtowni nigdy ich nie wypełnia, a nikt nie ustalił, kto ma to robić przy dodawaniu nowego produktu.
- Zbyt niski kontrast tekstu i przycisków. Rekordy padają na banerach promocyjnych: biały tekst na jasnym zdjęciu i szara cena na beżowym tle.
- Pola formularzy bez powiązanych etykiet. Wizualnie podpis jest, technicznie nie jest przypisany do pola, więc czytnik ekranu odczytuje puste pole tekstowe w środku kasy.
- Komunikaty błędów sygnalizowane wyłącznie kolorem. Czerwona ramka wokół pola bez żadnego tekstu nie mówi nic osobie, która tego koloru nie rozróżnia.
- Pułapka klawiatury w oknie zgody na pliki cookie i w oknach modalnych. Fokus wchodzi do środka i nie da się go stamtąd wyprowadzić, więc sklep kończy się na pierwszym ekranie.
- Karuzele, których nie da się zatrzymać. Slajder przewijający się sam co kilka sekund jest przeszkodą dla każdego, kto czyta wolniej, niż zakładał projektant.
- Brak widocznego wskaźnika fokusu. Obramowanie zostało wyłączone w motywie, bo psuło estetykę, a razem z nim zniknęła informacja, gdzie jesteś na stronie.
- Nagłówki użyte jako ozdoba. Duży tekst oznaczony jako nagłówek drugiego poziomu tylko dlatego, że miał być duży, a prawdziwa nazwa produktu jest zwykłym akapitem.
- Filtry i warianty produktu obsługiwane wyłącznie myszą. Wybór rozmiaru na kafelkach, które reagują na kliknięcie, ale nie da się do nich dojść klawiszem Tab.
- Brak deklaracji dostępności i kanału kontaktu. To jest jedyny punkt z tej listy, którego nie widać w interfejsie, i zwykle jedyny, o którym nikt nie pamięta.
Dlaczego audyt raz na rok niczego nie załatwia
Wyobraź sobie sklep, który trzy miesiące temu dostał raport z audytu i wdrożył wszystkie poprawki. Przez kolejny kwartał dzieje się w nim to, co dzieje się w każdym sklepie. Dział marketingu instaluje wtyczkę do opinii, a ta dokłada własny widget z własnymi gwiazdkami, których nie da się obsłużyć klawiaturą. Grafik przygotowuje baner na wyprzedaż i dobiera kolory pod estetykę, nie pod kontrast. Aplikacja marketingowa wstawia na wejściu okno z kodem rabatowym, którego nie da się zamknąć bez myszy. Przy okazji odświeżenia layoutu ktoś aktualizuje motyw, a aktualizacja nadpisuje pliki, w których siedziały poprawki z audytu.
Żadna z tych czterech rzeczy nie jest błędem ani niczyim zaniedbaniem. To jest normalna praca nad sklepem. Problem polega na tym, że każda z nich zdarza się między jednym audytem a drugim i żadna nie zostawia po sobie alertu. Sklep wygląda tak samo, sprzedaje tak samo i jest niezgodny. Dlatego traktujemy dostępność jak kopie zapasowe albo aktualizacje bezpieczeństwa: jako powtarzalną czynność w harmonogramie, nie jako projekt z datą zakończenia.
Jak wpiąć to w regularną opiekę nad sklepem
Cztery rzeczy wystarczą, żeby sklep nie odjeżdżał od zgodności między audytami.
Test klawiaturą całej ścieżki zakupowej raz na kwartał i dodatkowo po każdym większym wdrożeniu: zmianie motywu, podmianie checkoutu, instalacji wtyczki dotykającej koszyka, kasy albo logowania. To jest ten sam kwadrans, który opisaliśmy wyżej, tylko wykonywany regularnie i z notatką, co się zmieniło.
Automatyczny skan przy okazji wdrożeń, z uczciwym zastrzeżeniem: narzędzia automatyczne wykrywają tylko część problemów. Złapią brakujące opisy alternatywne, kontrast i pola bez etykiet. Nie ocenią, czy opis alternatywny ma sens, czy kolejność fokusu jest logiczna i czy da się dokończyć zakup. Skan jest sitem, nie audytem.
Reguła dla treści, spisana i obowiązująca osoby, które dodają produkty i banery: opis alternatywny przy każdym nowym zdjęciu produktu, kontrast sprawdzany przy każdym nowym banerze przed publikacją. Ten punkt nie jest techniczny i nie wymaga programisty, ale jest tym, który najczęściej decyduje o wyniku.
Aktualizacja deklaracji dostępności, żeby odpowiadała stanowi faktycznemu, razem z działającym kanałem kontaktu dla osób zgłaszających problem.
Ile to realnie zajmuje godzin
Z naszego doświadczenia przy sklepie średniej wielkości jest to szacunkowo od 3 do 5 godzin na kwartał: około godziny na test klawiaturą pełnej ścieżki, po pół godziny na sprawdzenie po większym wdrożeniu, godzina na skan i przejrzenie wyników, reszta na drobne poprawki i aktualizację deklaracji. Poprawki wykryte po drodze rozliczasz normalnie z puli, tak jak każdą inną zmianę.
Przy godzinie w pakiecie za 95 zł daje to szacunkowo od 285 do 475 zł kwartalnie, czyli mniej więcej od jednej do dwóch godzin miesięcznie. W pakiecie Basic za 950 zł (10 h) to jest około jednej dziesiątej puli, w Advanced za 1 900 zł (20 h) jedna dwudziesta, w Premium za 3 800 zł (40 h) wartość, której nie zauważysz w raporcie zużycia. Pierwsze uporządkowanie sklepu, który nigdy nie był sprawdzany, kosztuje więcej i zwykle wymaga osobnej wyceny. Utrzymanie stanu jest tanie, dochodzenie do niego od zera nie jest.
Co daje to poza uniknięciem kary
Nie obiecujemy wzrostu sprzedaży i nie podamy Ci procentu, o który urośnie konwersja, bo nikt uczciwie tego nie policzy dla Twojego sklepu. Możemy wskazać trzy rzeczy, które da się sprawdzić.
Po pierwsze, większa część klientów kończy zakup. Z klawiatury korzystają nie tylko osoby z niepełnosprawnościami, ale też każdy, kto wypełnia formularz szybko i nie sięga po mysz. Z niskim kontrastem walczy każdy, kto ogląda telefon w słońcu.
Po drugie, poprawki dostępności zwykle poprawiają też strukturę strony pod wyszukiwarki. Poprawnie użyte nagłówki, sensowne opisy alternatywne i czytelne etykiety to ten sam zestaw czynności, który robi się przy porządkowaniu semantyki.
Po trzecie, deklaracja dostępności bywa wymagana w części przetargów i w sprzedaży do instytucji publicznych. Jeżeli sprzedajesz do sektora publicznego albo planujesz to robić, jej brak jest po prostu brakiem dokumentu w ofercie.
Od czego zacząć, gdy sklep jest daleko od zgodności
Kolejność ma znaczenie, bo budżet i czas są skończone.
Najpierw ścieżka zakupowa: koszyk, kasa, płatność i logowanie. Potem karta produktu i listingi kategorii. Na końcu reszta serwisu, czyli strony informacyjne, blog i regulaminy.
Uzasadnienie jest proste: naprawiasz najpierw to, co blokuje sprzedaż. Niedostępna strona "o nas" jest problemem zgodności. Niedostępny checkout jest problemem zgodności i jednocześnie miejscem, w którym klient, który chciał kupić, odchodzi bez zakupu. Jeżeli masz zrobić tylko jedną rzecz w tym kwartale, zrób kasę.
Przegląd dostępności ścieżki zakupowej możemy wpiąć w stałą opiekę nad Twoim sklepem jako powtarzalną pozycję w kwartale, rozliczaną z puli godzin. Napisz do nas przez /pl/sla-help-desk i podaj adres sklepu oraz platformę, na której działa. Odpowiemy, ile godzin z puli zajmie to w Twoim przypadku i od czego zaczęlibyśmy w pierwszej kolejności.