⚙️ Techniczne

Dostępność cyfrowa sklepu internetowego: WCAG 2.1 w praktyce

Ustawa o dostępności niektórych produktów i usług dla osób z niepełnosprawnościami obowiązuje od 28 czerwca 2025 i obejmuje handel elektroniczny. Dostępność cyfrowa sklepu internetowego nie jest stanem, który osiąga się raz. To jest stan, który się utrzymuje albo traci.

9 min czytania

Każda nowa wtyczka, każda zmiana motywu i każdy baner promocyjny wrzucony w piątek po południu potrafi cofnąć część poprawek z raportu. Dlatego sklepy, które przeszły audyt krótko po wejściu przepisów w życie, dziś często znów są niezgodne, tylko nikt w firmie o tym nie wie. Poniżej pokazujemy, jak sprawdzić to samodzielnie w kwadrans, co psuje się najczęściej i jak wpiąć dostępność w stałą opiekę nad sklepem zamiast kupować audyt raz na rok.

Co mówią przepisy, w skrócie

Ustawa o dostępności niektórych produktów i usług dla osób z niepełnosprawnościami obowiązuje od 28 czerwca 2025. Obejmuje przedsiębiorców świadczących usługi handlu elektronicznego, czyli właścicieli sklepów internetowych, platform sprzedażowych i aplikacji zakupowych. Wyłączeni są mikroprzedsiębiorcy świadczący usługi, a więc firmy zatrudniające mniej niż 10 osób, których obrót albo suma bilansowa nie przekracza 2 mln euro. Jeżeli Twój sklep mieści się w przedziale obrotów liczonym w milionach złotych i zatrudniasz kilkanaście osób, to wyłączenie Cię nie dotyczy.

Standardem odniesienia jest WCAG 2.1, w praktyce poziom AA, oraz norma EN 301 549. Nadzór sprawuje PFRON albo właściwy organ nadzoru rynku. Kara może sięgnąć 10-krotności przeciętnego wynagrodzenia, przy czym nie więcej niż 10 procent obrotu za poprzedni rok.

Zastrzeżenie, bez którego ten tekst byłby nieuczciwy: nie jesteśmy kancelarią, a to nie jest porada prawna. Jesteśmy firmą, która utrzymuje sklepy i widzi, co dzieje się z nimi między jednym audytem a drugim. Ocenę, czy i w jakim zakresie ustawa dotyczy Twojej działalności, zrób z prawnikiem.

Kwadrans, który powie Ci, czy masz problem

Nie potrzebujesz do tego żadnego narzędzia ani konsultanta. Potrzebujesz klawiatury i kwadransa.

Odsuń mysz na bok i nie dotykaj jej. Wejdź na stronę główną i przejdź całą ścieżkę zakupową, używając wyłącznie klawiszy Tab, Shift z Tab, Enter i spacji. Zamknij okno zgody na pliki cookie. Wejdź na kategorię, otwórz kartę produktu, wybierz wariant, dodaj do koszyka, przejdź do kasy, wypełnij dane, wybierz dostawę i dojdź do płatności. Jeżeli w którymkolwiek miejscu utkniesz, jeżeli nie widzisz, w którym elemencie aktualnie jesteś, albo jeżeli fokus wpadnie w okno, z którego nie da się wyjść, masz odpowiedź. Nie potrzebujesz raportu, żeby ją potwierdzić.

Drugi test zajmuje minutę: powiększ stronę do 200 procent. Sprawdź, czy teksty nie zachodzą na siebie, czy przyciski nie wychodzą poza ekran i czy da się dokończyć zakup. Trzeci test: wyłącz w przeglądarce ładowanie obrazków i przejrzyj kartę produktu oraz listing kategorii. To, co zostanie na ekranie, jest mniej więcej tym, co dostaje osoba korzystająca z czytnika ekranu. Jeżeli w miejscu zdjęć widzisz nazwy plików albo puste miejsca, wiesz już, że opisy alternatywne nie istnieją.

Dziesięć rzeczy, które w sklepach psują dostępność najczęściej

  1. Brak opisów alternatywnych przy zdjęciach produktów. Najczęściej dlatego, że import z hurtowni nigdy ich nie wypełnia, a nikt nie ustalił, kto ma to robić przy dodawaniu nowego produktu.
  2. Zbyt niski kontrast tekstu i przycisków. Rekordy padają na banerach promocyjnych: biały tekst na jasnym zdjęciu i szara cena na beżowym tle.
  3. Pola formularzy bez powiązanych etykiet. Wizualnie podpis jest, technicznie nie jest przypisany do pola, więc czytnik ekranu odczytuje puste pole tekstowe w środku kasy.
  4. Komunikaty błędów sygnalizowane wyłącznie kolorem. Czerwona ramka wokół pola bez żadnego tekstu nie mówi nic osobie, która tego koloru nie rozróżnia.
  5. Pułapka klawiatury w oknie zgody na pliki cookie i w oknach modalnych. Fokus wchodzi do środka i nie da się go stamtąd wyprowadzić, więc sklep kończy się na pierwszym ekranie.
  6. Karuzele, których nie da się zatrzymać. Slajder przewijający się sam co kilka sekund jest przeszkodą dla każdego, kto czyta wolniej, niż zakładał projektant.
  7. Brak widocznego wskaźnika fokusu. Obramowanie zostało wyłączone w motywie, bo psuło estetykę, a razem z nim zniknęła informacja, gdzie jesteś na stronie.
  8. Nagłówki użyte jako ozdoba. Duży tekst oznaczony jako nagłówek drugiego poziomu tylko dlatego, że miał być duży, a prawdziwa nazwa produktu jest zwykłym akapitem.
  9. Filtry i warianty produktu obsługiwane wyłącznie myszą. Wybór rozmiaru na kafelkach, które reagują na kliknięcie, ale nie da się do nich dojść klawiszem Tab.
  10. Brak deklaracji dostępności i kanału kontaktu. To jest jedyny punkt z tej listy, którego nie widać w interfejsie, i zwykle jedyny, o którym nikt nie pamięta.

Dlaczego audyt raz na rok niczego nie załatwia

Wyobraź sobie sklep, który trzy miesiące temu dostał raport z audytu i wdrożył wszystkie poprawki. Przez kolejny kwartał dzieje się w nim to, co dzieje się w każdym sklepie. Dział marketingu instaluje wtyczkę do opinii, a ta dokłada własny widget z własnymi gwiazdkami, których nie da się obsłużyć klawiaturą. Grafik przygotowuje baner na wyprzedaż i dobiera kolory pod estetykę, nie pod kontrast. Aplikacja marketingowa wstawia na wejściu okno z kodem rabatowym, którego nie da się zamknąć bez myszy. Przy okazji odświeżenia layoutu ktoś aktualizuje motyw, a aktualizacja nadpisuje pliki, w których siedziały poprawki z audytu.

Żadna z tych czterech rzeczy nie jest błędem ani niczyim zaniedbaniem. To jest normalna praca nad sklepem. Problem polega na tym, że każda z nich zdarza się między jednym audytem a drugim i żadna nie zostawia po sobie alertu. Sklep wygląda tak samo, sprzedaje tak samo i jest niezgodny. Dlatego traktujemy dostępność jak kopie zapasowe albo aktualizacje bezpieczeństwa: jako powtarzalną czynność w harmonogramie, nie jako projekt z datą zakończenia.

Jak wpiąć to w regularną opiekę nad sklepem

Cztery rzeczy wystarczą, żeby sklep nie odjeżdżał od zgodności między audytami.

Test klawiaturą całej ścieżki zakupowej raz na kwartał i dodatkowo po każdym większym wdrożeniu: zmianie motywu, podmianie checkoutu, instalacji wtyczki dotykającej koszyka, kasy albo logowania. To jest ten sam kwadrans, który opisaliśmy wyżej, tylko wykonywany regularnie i z notatką, co się zmieniło.

Automatyczny skan przy okazji wdrożeń, z uczciwym zastrzeżeniem: narzędzia automatyczne wykrywają tylko część problemów. Złapią brakujące opisy alternatywne, kontrast i pola bez etykiet. Nie ocenią, czy opis alternatywny ma sens, czy kolejność fokusu jest logiczna i czy da się dokończyć zakup. Skan jest sitem, nie audytem.

Reguła dla treści, spisana i obowiązująca osoby, które dodają produkty i banery: opis alternatywny przy każdym nowym zdjęciu produktu, kontrast sprawdzany przy każdym nowym banerze przed publikacją. Ten punkt nie jest techniczny i nie wymaga programisty, ale jest tym, który najczęściej decyduje o wyniku.

Aktualizacja deklaracji dostępności, żeby odpowiadała stanowi faktycznemu, razem z działającym kanałem kontaktu dla osób zgłaszających problem.

Ile to realnie zajmuje godzin

Z naszego doświadczenia przy sklepie średniej wielkości jest to szacunkowo od 3 do 5 godzin na kwartał: około godziny na test klawiaturą pełnej ścieżki, po pół godziny na sprawdzenie po większym wdrożeniu, godzina na skan i przejrzenie wyników, reszta na drobne poprawki i aktualizację deklaracji. Poprawki wykryte po drodze rozliczasz normalnie z puli, tak jak każdą inną zmianę.

Przy godzinie w pakiecie za 95 zł daje to szacunkowo od 285 do 475 zł kwartalnie, czyli mniej więcej od jednej do dwóch godzin miesięcznie. W pakiecie Basic za 950 zł (10 h) to jest około jednej dziesiątej puli, w Advanced za 1 900 zł (20 h) jedna dwudziesta, w Premium za 3 800 zł (40 h) wartość, której nie zauważysz w raporcie zużycia. Pierwsze uporządkowanie sklepu, który nigdy nie był sprawdzany, kosztuje więcej i zwykle wymaga osobnej wyceny. Utrzymanie stanu jest tanie, dochodzenie do niego od zera nie jest.

Co daje to poza uniknięciem kary

Nie obiecujemy wzrostu sprzedaży i nie podamy Ci procentu, o który urośnie konwersja, bo nikt uczciwie tego nie policzy dla Twojego sklepu. Możemy wskazać trzy rzeczy, które da się sprawdzić.

Po pierwsze, większa część klientów kończy zakup. Z klawiatury korzystają nie tylko osoby z niepełnosprawnościami, ale też każdy, kto wypełnia formularz szybko i nie sięga po mysz. Z niskim kontrastem walczy każdy, kto ogląda telefon w słońcu.

Po drugie, poprawki dostępności zwykle poprawiają też strukturę strony pod wyszukiwarki. Poprawnie użyte nagłówki, sensowne opisy alternatywne i czytelne etykiety to ten sam zestaw czynności, który robi się przy porządkowaniu semantyki.

Po trzecie, deklaracja dostępności bywa wymagana w części przetargów i w sprzedaży do instytucji publicznych. Jeżeli sprzedajesz do sektora publicznego albo planujesz to robić, jej brak jest po prostu brakiem dokumentu w ofercie.

Od czego zacząć, gdy sklep jest daleko od zgodności

Kolejność ma znaczenie, bo budżet i czas są skończone.

Najpierw ścieżka zakupowa: koszyk, kasa, płatność i logowanie. Potem karta produktu i listingi kategorii. Na końcu reszta serwisu, czyli strony informacyjne, blog i regulaminy.

Uzasadnienie jest proste: naprawiasz najpierw to, co blokuje sprzedaż. Niedostępna strona "o nas" jest problemem zgodności. Niedostępny checkout jest problemem zgodności i jednocześnie miejscem, w którym klient, który chciał kupić, odchodzi bez zakupu. Jeżeli masz zrobić tylko jedną rzecz w tym kwartale, zrób kasę.

Przegląd dostępności ścieżki zakupowej możemy wpiąć w stałą opiekę nad Twoim sklepem jako powtarzalną pozycję w kwartale, rozliczaną z puli godzin. Napisz do nas przez /pl/sla-help-desk i podaj adres sklepu oraz platformę, na której działa. Odpowiemy, ile godzin z puli zajmie to w Twoim przypadku i od czego zaczęlibyśmy w pierwszej kolejności.

Tagi: #dostępność cyfrowa #WCAG #EAA #zgodność #utrzymanie sklepu #audyt
Udostępnij: 𝕏 in f

Bądź na bieżąco

Nowe artykuły o e-commerce i skalowaniu

Raz w tygodniu, w piątki. Bez spamu, bez fluff. Tylko praktyczna wiedza od ludzi którzy migrowali sklepy za 10M+ zł GMV rocznie.

🔒 RODO compliant. Wypisz się w 1 kliku w stopce każdego maila.