Ten tekst jest ułożony wokół punktów pęknięcia. Etat pęka na urlopie i na wąskiej specjalizacji. Freelancer pęka na dostępności i na tym, że jest jednym punktem awarii. Agencja pęka na kolejce i na anonimowości, i piszemy to o sobie, bo sprzedajemy ten trzeci model. Na końcu jest policzony próg godzinowy, powyżej którego własny zespół jest tańszy od naszego abonamentu.
Trzy modele i trzy różne rozkłady ryzyka
Własny etat: zatrudniasz programistę na wyłączność. Dostajesz osobę, która zna Twój biznes i rozumie, dlaczego ten dziwny rabat dla hurtowni musi działać dokładnie tak. Płacisz za czas, nie za efekt, także za czas, w którym nic się nie dzieje. Ryzyko dostępności i ryzyko kompetencyjne bierzesz na siebie w całości.
Freelancer: kupujesz konkretne zadanie albo pulę godzin od jednej osoby, która ma też innych klientów. Dostajesz elastyczność i zwykle najniższą stawkę za realną robotę. Płacisz za wykonaną pracę. Ryzyko ciągłości zostaje po Twojej stronie, bo nie ma nikogo, kto by tę osobę zastąpił.
Agencja albo software house na abonamencie: kupujesz zespół i proces, nie osobę. Dostajesz kilka kompetencji naraz i zobowiązanie umowne. Płacisz abonament niezależnie od tego, czy w danym miesiącu masz dużo pracy. Ryzyko dostępności i zastępowalności przenosisz na dostawcę, ryzyko priorytetu zostaje u Ciebie.
Ile naprawdę kosztuje etat w 2026 roku
Poniższe kwoty to widełki rynkowe, nie dane z faktur. Traktuj je jako ramę do policzenia własnego przypadku, nie jako wycenę.
Wynagrodzenie programisty e-commerce z realnym doświadczeniem w Magento, Shopify, PrestaShop albo WooCommerce mieści się dziś zwykle w widełkach od 12 000 do 20 000 zł brutto miesięcznie na umowie o pracę. Narzuty pracodawcy dokładają około 20 procent, czyli koszt pracodawcy rośnie do widełek od około 14 500 do 24 000 zł.
Do tego dochodzą pozycje, które w rozmowach zwykle znikają:
- urlop: 26 dni to około 10 procent roku roboczego, do tego dni chorobowe i święta, więc płacisz za 12 miesięcy, a pracy dostajesz około 11,
- sprzęt: laptop i peryferia w widełkach od 8 000 do 15 000 zł na trzy lata, czyli od około 220 do 420 zł miesięcznie,
- licencje i szkolenia: IDE, narzędzia testowe, konferencje i kursy, widełki od około 300 do 800 zł miesięcznie,
- rekrutacja i wdrożenie: proces rekrutacyjny w widełkach od 10 000 do 25 000 zł, plus od jednego do trzech miesięcy, w których nowa osoba dopiero poznaje Twój kod,
- ryzyko odejścia: przy rotacji rzędu dwóch lat koszt rekrutacji i wdrożenia wraca cyklicznie.
Po zsumowaniu jeden etat kosztuje realnie w widełkach od około 16 000 do 26 000 zł miesięcznie.
Jest jeszcze rzecz, o której się nie mówi. Sklep internetowy nie potrzebuje jednej kompetencji, tylko sześciu: frontend, backend, konfiguracja serwera, płatności, integracje z ERP i kurierami oraz SEO techniczne. Nie ma osoby, która jest dobra we wszystkich sześciu. Zatrudniasz człowieka, który świetnie zna dwie albo trzy, a resztę i tak dokupujesz na zewnątrz albo akceptujesz, że jest robiona średnio. To nie jest zarzut wobec pracowników, tylko arytmetyka rynku.
Freelancer: jeden punkt awarii
Freelancer jest najlepszym wyborem, kiedy zadanie ma jasny początek i koniec. Przebudowa szablonu listy produktów, integracja z jedną hurtownią, poprawki wydajności na konkretnym widoku, migracja kilkunastu szablonów mailowych. Znany zakres, znany efekt, brak presji czasowej. W takich zleceniach dostajesz najlepszy stosunek ceny do jakości na rynku i nie ma powodu, żeby płacić za to abonament.
Freelancer zawodzi wtedy, kiedy pojawia się słowo "teraz". Awaria w niedzielę o 20. Urlop w środku czarnego tygodnia. Choroba na trzy dni. Nie ma zastępstwa, bo nie ma kogo wyznaczyć. Nie ma dokumentacji, bo jedna osoba, która wszystko pamięta, nie ma powodu jej pisać. Nazwijmy to po imieniu: to jest jeden punkt awarii, dokładnie w tym samym sensie, w jakim jeden serwer bez kopii zapasowej jest jednym punktem awarii. Model działa dobrze do dnia, w którym przestaje działać, i wtedy nie ma planu B.
Agencja na abonamencie: kolejka i anonimowość
Co kupujesz u nas i w każdej podobnej firmie: kilka kompetencji w jednej umowie, zastępowalność (jeżeli ktoś choruje, zgłoszenie przejmuje druga osoba), gwarantowany czas reakcji, dokumentację prowadzoną tak, żeby była czytelna także dla kolegi z zespołu, oraz historię zgłoszeń w jednym miejscu.
Czego nie kupujesz i warto to usłyszeć przed podpisem. Nie masz człowieka na wyłączność. Osoba, która robi Twoje zadanie w poniedziałek, we wtorek robi zadanie innego klienta. Twoje zgłoszenie stoi w kolejce i jest w niej ustawiane według klasyfikacji, a nie według tego, jak bardzo Ci zależy. Jest też ryzyko anonimowości: przy słabo prowadzonym kontrakcie nikt po stronie dostawcy nie zna Twojego biznesu na tyle, żeby zapytać "czy na pewno chcesz to tak zrobić przed weekendem".
Dlatego jedno kryterium jest ważniejsze od ceny. Jeżeli umowa nie definiuje klasyfikacji zgłoszeń i przypisanych do nich czasów reakcji, to nie jest zobowiązanie, tylko obietnica. Zobowiązanie da się wyegzekwować i policzyć, obietnicy nie. Więcej o tej różnicy piszemy w tekście o tym, czym wsparcie techniczne różni się od SLA.
Próg opłacalności, policzony na naszych stawkach
Nasze pakiety wsparcia technicznego: Basic 950 zł za 10 h, Advanced 1 900 zł za 20 h, Premium 3 800 zł za 40 h. Godzina w pakiecie kosztuje 95 zł, godzina ponad pulę 150 zł. Okno usługi: dni robocze od 8 do 18.
Rachunek krok po kroku, przy założeniu, że zostajesz na Premium i dokupujesz nadwyżkę:
- 40 h: 3 800 zł,
- 60 h: 3 800 zł plus 20 h razy 150 zł, razem 6 800 zł,
- 80 h: 3 800 zł plus 40 h razy 150 zł, razem 9 800 zł,
- 100 h: 3 800 zł plus 60 h razy 150 zł, razem 12 800 zł,
- 130 h: 3 800 zł plus 90 h razy 150 zł, razem 17 300 zł.
Po drugiej stronie etat. Nominalnie 168 h miesięcznie, po odjęciu urlopu, świąt, spotkań i pracy nieprodukcyjnej zostaje realnie w widełkach od 120 do 135 h dostępnego czasu. Koszt etatu przyjmijmy na 18 000 zł miesięcznie, czyli w środku policzonych wcześniej widełek.
Punkt zrównania: (18 000 zł minus 3 800 zł) podzielone przez 150 zł daje około 95 h ponad pulę, czyli około 135 h łącznie. Przy tańszym etacie (16 000 zł) próg spada do około 120 h, przy droższym (22 000 zł) rośnie powyżej 160 h, czyli powyżej tego, co jeden człowiek jest w stanie zrobić.
Wniosek, który działa przeciwko nam: jeżeli realnie zużywasz ponad 120 h miesięcznie, własny zespół jest tańszy i powinieneś go zbudować. Ale wtedy dochodzą dwa koszty, których nie ma w tym rachunku. Pierwszy to zarządzanie: ktoś musi ustawiać priorytety, robić code review i prowadzić rozmowy roczne, a to jest od 10 do 20 procent czasu menedżera. Drugi to fakt, że 120 h miesięcznie to już nie jest utrzymanie, tylko ciągły rozwój, i ten drugi rachunek liczy się inaczej. Jeżeli zużywasz od 10 do 40 h, abonament jest tańszy i nie ma tu pola do dyskusji. Porównanie samych modeli rozliczeń opisaliśmy osobno w tekście o abonamencie i rozliczaniu godzinowym.
Model mieszany, który działa przy obrocie od 1 do 15 mln zł
W tej grupie sklepów najlepiej sprawdza się układ z trzech elementów. Jedna osoba po stronie klienta, która zna biznes i ma prawo decydować: nie musi być programistą, musi rozumieć, co robi promocja i co się dzieje w magazynie. Zewnętrzny zespół techniczny na abonamencie, który wykonuje. Osobno nadzór nad dostępnością, czyli monitoring i reakcja na to, co przestało działać, bo to jest inna usługa niż zmiany, które sam zlecasz.
Rozdzielenie decyzji od wykonania działa, bo to są dwie różne kompetencje. Osoba decydująca musi znać kontekst biznesowy i być dostępna dla zespołu w ciągu dnia. Zespół wykonujący musi znać kod i mieć zastępowalność. Kiedy obie role siedzą w jednej głowie, każdy urlop zatrzymuje naraz decyzje i wykonanie, a priorytety ustawia ten, kto ostatni zadzwonił.
Pięć pytań, które zadaj każdemu z trzech modeli
Te same pytania, zadane etatowi, freelancerowi i agencji, pokazują różnicę szybciej niż każde porównanie cen:
- Kto odbierze telefon w niedzielę o 20 i na jakiej podstawie? Przy nas: reakcja poza godzinami roboczymi jest przedmiotem osobnego, najwyższego poziomu SLA, a pojedyncza interwencja w niedzielę poza abonamentem kosztuje 300 zł za godzinę. Odpowiedź "zadzwonię i na pewno odbierze" nie jest odpowiedzią.
- Kto przejmie pracę, jeżeli ta osoba zniknie na dwa tygodnie? Chcesz usłyszeć imię albo nazwę roli, nie zapewnienie.
- Gdzie jest kod, dostępy i dokumentacja? Repozytorium powinno być Twoje, nie dostawcy.
- Kto pilnuje dat wygaśnięcia certyfikatu SSL, domeny, licencji modułów i wersji platformy? To jest zadanie kalendarzowe i musi mieć właściciela.
- Kto odpowiada, jeżeli sklep stoi sześć godzin? Sprawdź, co dokładnie jest zapisane, bo utracona sprzedaż jest w praktyce wyłączona z odpowiedzialności w każdej uczciwej umowie, także w naszej.
Odpowiedzialność formalna: umowa powierzenia i czas reakcji
Jest jeszcze warstwa, która nie jest kwestią preferencji, tylko przepisu. Firma utrzymująca Twój sklep ma dostęp do danych Twoich klientów, więc jest podmiotem przetwarzającym i wymagana jest umowa powierzenia przetwarzania danych (art. 28 RODO). Taka umowa musi określać przedmiot i czas przetwarzania, kategorie danych i osób, obowiązek poufności, środki bezpieczeństwa, zasady podpowierzenia, pomoc przy realizacji praw osób i przy zgłaszaniu naruszeń, zwrot albo usunięcie danych po zakończeniu współpracy oraz prawo do audytu.
Przy zewnętrznym dostawcy dostajesz to w pakiecie z zobowiązaniem do czasu reakcji. Przy freelancerze zwykle nie masz ani jednego, ani drugiego: jest faktura, jest dostęp do panelu administracyjnego i nie ma nic więcej. To nie znaczy, że nie wolno pracować z freelancerem. Znaczy, że umowę powierzenia trzeba z nim podpisać tak samo, a jeżeli nikt tego nie zrobił, to brak jest po Twojej stronie, nie po jego.
Policz swój przypadek na własnych liczbach: zsumuj godziny zlecone w ostatnich trzech miesiącach i porównaj z rachunkiem powyżej. Zestawienie pakietów wsparcia i poziomów nadzoru nad dostępnością znajdziesz na /pl/sla-help-desk. Jeżeli po tym rachunku wyjdzie Ci, że taniej jest zatrudnić, powiemy to samo.